Znowu to samo. Wystarczyło, że Fmina opowiedziała mi kilka legend ze swoich okolic, i już zamieniam się w podekscytowaną, małą dziewczynkę, która napala się na upiory, strzygi i seryjnych morderców.
Straszna ze mnie mitomanka. Czasem zastanawiam się, czy moi najbliżsi traktują mnie przez to z dobrze ukrywanym przymrużeniem oka, ale... świadomość szarości świata i braku czegokolwiek fascynującego i niecodziennego chyba by mnie zabiła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz