sobota, 27 lipca 2013

Fei

Byłam dziś w kościele. Nie, nie nawróciłam się na jedyną-słuszną-drogę, nie szukałam odkupienia, nie naszło mnie nagle na chwile zadumy - poszłam zobaczyć, jak osoba, którą darzę sympatią marnuje sobie życie bierze ślub (dobra, nie zrozumcie mnie źle - ja naprawdę mam nadzieję, że im to małżeństwo wyjdzie, życzę im jak najlepiej - po prostu wiem, jak się to zazwyczaj kończy).
Siedziałam w ostatniej ławce, tłumiąc w sobie śmiech, kiedy słuchałam bzdur wygadywanych przez kapłana (niektórym wydaje się, że mogą żyć bez boga - i patrzcie, jak marnie wygląda ich życie!). Przypomniały mi się dawne próby przekonania mnie przez byłego faceta, że ślub konkordatowy to fajna sprawa. Ehe, jasne. Fajna - na pewno dla zgromadzonej w kościele gawiedzi pełnej uciechy ze mnie w roli panny młodej tarzającej się po kościelnej posadzce ze śmiechu.
Zresztą - śluby, śluby, śluby... co dobrego tak naprawdę z nich wynika? Ok... można wziąć wspólnie kredyt na mieszkanie (kredytom na mieszkanie mówię wielkie i stanowcze NIE), można wspólnie rozliczać się z podatków, dziedziczyć bez problemów i... w sumie na tym koniec. Mogę naliczyć trzy razy więcej minusów niż plusów. Zastanawiam się, czy ludzie naprawdę podejmują decyzje o takiej wadze aż tak nieroztropnie, czy po prostu ja jestem w jakiś sposób ślepa i nie dostrzegam tego miliona zalet płynących z zawarcia związku małżeńskiego? Czy może staję się po prostu zgorzkniałym stworzeniem wychodzącym z założenia, że każdy związek się kiedyś kończy, a po co zawracać sobie głowę papierami rozwodowymi?

z cyklu uważaj, bo napiszę to tylko raz i potem nie przyznam się już sama przed sobą:
Okropnie mieć świadomość, że jesteś gdzieś tam z nią, że nie wiem nawet, co się dzieje. Że może zmienisz zdanie. Zapomnisz. Albo że stanie się coś strasznego - w końcu kobiety (szczególnie takie, które nie mają nic do stracenia) stają się nieobliczalne.
Zagryzam nerwowo wargi i staram się nie myśleć.
Książka, książka, dajcie mi jakąś książkę, żebym mogła się w niej utopić i przestać się zadręczać.

piątek, 19 lipca 2013

Space & time

I już. Nadeszła ta chwila, kiedy ostatecznie przekraczam magiczną barierę 20+. Mogę legalnie kupować alkohol w USA, that's great.
I mimo że nadal jestem młodsza od większości moich znajomych, czuję się... jakby czas coraz bardziej przyspieszał.
Minionych chwil już nigdy nie odzyskam. Będzie ich coraz mniej. Powinnam je łapać i uwiązywać na postronku - dlaczego więc nie mam odwagi?

 

Can't tell if I'm just,
Lost in thoughts,
On open seas,
Let the currents carry me,
If I could, would I remain,
Another life for another dream?
No turning back, face the fact,
I am lost in space and time,
Standing here, looking back in time.

czwartek, 18 lipca 2013

Lost alone

A teraz patrz i uważaj, bo powiem napiszę tylko raz.
Chyba nie umiem bez ciebie żyć.
To nie tak, że zaraz przykleję się jak bluszcz.
Po prostu przestałam sobie wyobrażać brak ciebie. 
Tak samo jak nie wyobrażam sobie życia bez książek, podróży, kawy, muzyki. Nie umarłabym od tego, ale życie stałoby się jałowe.

Mówisz, że oddalamy się od siebie i że nie masz prawa mnie trzymać. A może to właśnie ten moment, kiedy trzeba mocno złapać za włosy i za wszelką cenę nie pozwolić spaść?
Ja też nie mam prawa.

niedziela, 7 lipca 2013

Take my soul

Dzieją się fantastyczne rzeczy, cudowne rzeczy - rzeczy, które powinny mnie uszczęśliwiać. Dlaczego mimo to po policzkach ciekną łzy, a piersią wstrząsa szloch?
Dlaczego tak boli mnie fakt, że nie mogę mieć ciastka i zjeść ciastka? Dlaczego tak trudno mi zrezygnować z czegoś, co daje mi chwilowe, choć upojne szczęście na rzecz szczęścia (być może) długoterminowego? Czy z powodu owego być może?
Może po prostu boję się zaryzykować?
Czy bez ryzykowania można być szczęśliwym?
Jeszcze dzisiaj, spotkawszy koleżankę z podstawówki w autobusie, opowiadając jej o swoich planach na przyszłość, sama mówiłam: jak nie spróbuję, to się nie przekonam.

Szkopuł chyba w tym, że z każdą sekundą mam wrażenie, jakby kończył mi się czas.
Tik-tak. Tej chwili już nie będzie. Straciłaś okazję, Triss.