Patrzę na gwiazdę jak na obietnicę.
Osiem dróg. Nieskończoność możliwości.
Podążanie w jednym kierunku sprawia, że obranie innych staje się niemożliwe.
Jesteśmy na tej samej osi, ale oddalamy się od siebie, rozdzierani skierowanymi w przeciwległe bieguny grotami strzał.
A może nie? Może przeczymy prawu entropii i w rozszerzającym się wszechświecie podążamy ku sobie?
Jedno serce pęka każdego dnia trochę bardziej, żeby drugie serce mogło się zagoić.
Czy będziesz miał siłę, żeby mnie złapać, kiedy pęknie na pół i upadnę?
sobota, 31 sierpnia 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Elefsina
Każdy kult wymaga ofiar.
Jestem sprawiedliwą boginią. Wybaczam i zapominam.
Jestem miłosierną boginią. Kocham i będę obsypywać najsłodszymi pocałunkami.
Jestem spragnioną boginią. Chcę być obsypana kwiatami i napojona miodem.
Jestem zazdrosną boginią. Nie będziesz miał innych bogiń przede mną.
Jestem okrutną boginią. Chcę zakrwawionego serca na złotej tacy, rzuconego mi do stóp, bym mogła je zdeptać, jak depcze się robactwo.
To misterium szczęścia i płodności, dzikiego szaleństwa, niezaspokojonej tęsknoty, zrodzonego w ciemności gniewu i pogardy.
To misterium odkupienia, odkupienia krwią, szlochem i cierpieniem.
Rytuał metamorfozy.
Naiwna i słodka Persefona, zwiedziona obietnicą pięknego kwiatu do królestwa umarłych, zawsze w końcu zamieni się w panią podziemi.
Gdzie nie ma nic poza zimnem, ciemnością i skowytem udręczonych dusz.
Wołanie o pomoc na nic się nie zda, w końcu boginie są nieme.
Jestem sprawiedliwą boginią. Wybaczam i zapominam.
Jestem miłosierną boginią. Kocham i będę obsypywać najsłodszymi pocałunkami.
Jestem spragnioną boginią. Chcę być obsypana kwiatami i napojona miodem.
Jestem zazdrosną boginią. Nie będziesz miał innych bogiń przede mną.
Jestem okrutną boginią. Chcę zakrwawionego serca na złotej tacy, rzuconego mi do stóp, bym mogła je zdeptać, jak depcze się robactwo.
To misterium szczęścia i płodności, dzikiego szaleństwa, niezaspokojonej tęsknoty, zrodzonego w ciemności gniewu i pogardy.
To misterium odkupienia, odkupienia krwią, szlochem i cierpieniem.
Rytuał metamorfozy.
Naiwna i słodka Persefona, zwiedziona obietnicą pięknego kwiatu do królestwa umarłych, zawsze w końcu zamieni się w panią podziemi.
Gdzie nie ma nic poza zimnem, ciemnością i skowytem udręczonych dusz.
Wołanie o pomoc na nic się nie zda, w końcu boginie są nieme.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Perpetual
Masz całkowitą rację, kochana. Jestem słaba i powinnam się zachować inaczej - ale nie umiem ranić ukochanej osoby tylko po to, żeby zademonstrować swoją wyższość czy cokolwiek.
Samotność wypełnia mnie tak bardzo, że boję się, iż w każdej chwili mogę eksplodować. Wiem, jak bardzo żałosne jest żebranie o okruszki miłości, ale naprawdę ich potrzebuję.
Samotność wypełnia mnie tak bardzo, że boję się, iż w każdej chwili mogę eksplodować. Wiem, jak bardzo żałosne jest żebranie o okruszki miłości, ale naprawdę ich potrzebuję.
niedziela, 25 sierpnia 2013
Nie znam się, to się wypowiem
Kompilacja tekstów z tego tygodnia:
- W dzisiejszych czasach zawód tłumacza nie ma racji bytu, przecież wszyscy mówią po angielsku
- Po co studiować filologię, skoro każdy, kto wróci z emigracji będzie lepiej mówił w danym języku
- Bierzesz leki na depresję? A to dobre, ja też bym chciała takie dostać, też mam depresję. Jak ty możesz mieć depresję w wieku dwudziestu jeden lat? Chuj z tym, że tak stwierdził lekarz, to śmieszne, depresja w tym wieku, ha ha
- Jak można spać do 11 i kłaść się spać o 3, to nienormalne i niezdrowe
pozostaje się tylko cieszyć, że przeciętny człowiek posiada tak ogromną wiedzę, że wie lepiej niż lekarz i zna rynek tłumaczeń lepiej niż tłumacz.
- W dzisiejszych czasach zawód tłumacza nie ma racji bytu, przecież wszyscy mówią po angielsku
- Po co studiować filologię, skoro każdy, kto wróci z emigracji będzie lepiej mówił w danym języku
- Bierzesz leki na depresję? A to dobre, ja też bym chciała takie dostać, też mam depresję. Jak ty możesz mieć depresję w wieku dwudziestu jeden lat? Chuj z tym, że tak stwierdził lekarz, to śmieszne, depresja w tym wieku, ha ha
- Jak można spać do 11 i kłaść się spać o 3, to nienormalne i niezdrowe
pozostaje się tylko cieszyć, że przeciętny człowiek posiada tak ogromną wiedzę, że wie lepiej niż lekarz i zna rynek tłumaczeń lepiej niż tłumacz.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Kiedy powiem sobie dość
zwijam się ze strachu
kulę
topię łzy w poduszcze
czy przez cały ten czas budowałam zamek na piasku, biorąc go za cegłę i cement?
czy przez cały ten czas byłam aż tak ślepa, żeby nie odróżnić czekolady od... no, czegoś gorszego?
czy przez cały ten czas próbowałam oddychać w próżni?
czuję się tak kurewsko samotnie w wielkim, czarnym kosmosie.
kulę
topię łzy w poduszcze
czy przez cały ten czas budowałam zamek na piasku, biorąc go za cegłę i cement?
czy przez cały ten czas byłam aż tak ślepa, żeby nie odróżnić czekolady od... no, czegoś gorszego?
czy przez cały ten czas próbowałam oddychać w próżni?
czuję się tak kurewsko samotnie w wielkim, czarnym kosmosie.
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Ignite
Zaciskam dłonie w pięści z bezradności.
Zaciskam usta, żeby nie krzyczeć.
Zamykam komputer, żeby oszczędzić niepotrzebnych słów.
Zaciskam usta, żeby nie krzyczeć.
Zamykam komputer, żeby oszczędzić niepotrzebnych słów.
piątek, 16 sierpnia 2013
Farthest star
To dziwne, jak bardzo mi dobrze w mojej własnej samotności. Książka, film i towarzystwo, które jest obok, ale nie wymaga ani rozmowy, ani uwagi, ani rozrywki - coś cudownego.
Smutna prawda jest taka - nie umiem żyć bez ludzi. Ale najlepiej, żeby niczego ode mnie nie chcieli. Jestem pierdoloną egoistką - ludzie mają być moim tłem*, na którym będę się czuła dobrze.
Szkoda, że nie mogę tak żyć wiecznie.
Książki są o tyleż lepszymi kompanami, niż ludzie.
*nie dotyczy najbliższych znajomych
Smutna prawda jest taka - nie umiem żyć bez ludzi. Ale najlepiej, żeby niczego ode mnie nie chcieli. Jestem pierdoloną egoistką - ludzie mają być moim tłem*, na którym będę się czuła dobrze.
Szkoda, że nie mogę tak żyć wiecznie.
Książki są o tyleż lepszymi kompanami, niż ludzie.
*nie dotyczy najbliższych znajomych
wtorek, 13 sierpnia 2013
Sans logique
Udaję, że odpoczywam. Miasto lśni w dole tysiącem świateł. Wokół tylko cykady i szum nawadniania trawnika, jakaś ćma leci do światła, jakiś szerszeń zagubił się za oknem, dopijam Colli Vincentini i udaję, że wcale nie jestem samotna jak chuj, bo przecież nawet palec ma czterech towarzyszy u dłoni, rozpustnik jeden.
Chciałabym wiedzieć, co robić, ale tak naprawdę miotam się jak nietoperz, który nie ma o co odbijać swoich ultradźwięków.
Czuję się taka mała. Jestem pyłkiem na wietrze. Pyłkiem, który kiedyś może dać początek całkiem nowej roślinie - musi tylko paść na żyzny grunt.
Przyjmiesz mnie? Zrobisz mi miejsce?
Czy mam polecieć dalej, gubiąc się na wietrze i ciągle naiwnie wierząc, że gdzieś dolecę?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)