Każdy kult wymaga ofiar.
Jestem sprawiedliwą boginią. Wybaczam i zapominam.
Jestem miłosierną boginią. Kocham i będę obsypywać najsłodszymi pocałunkami.
Jestem spragnioną boginią. Chcę być obsypana kwiatami i napojona miodem.
Jestem zazdrosną boginią. Nie będziesz miał innych bogiń przede mną.
Jestem okrutną boginią. Chcę zakrwawionego serca na złotej tacy, rzuconego mi do stóp, bym mogła je zdeptać, jak depcze się robactwo.
To misterium szczęścia i płodności, dzikiego szaleństwa, niezaspokojonej tęsknoty, zrodzonego w ciemności gniewu i pogardy.
To misterium odkupienia, odkupienia krwią, szlochem i cierpieniem.
Rytuał metamorfozy.
Naiwna i słodka Persefona, zwiedziona obietnicą pięknego kwiatu do królestwa umarłych, zawsze w końcu zamieni się w panią podziemi.
Gdzie nie ma nic poza zimnem, ciemnością i skowytem udręczonych dusz.
Wołanie o pomoc na nic się nie zda, w końcu boginie są nieme.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz