wtorek, 23 kwietnia 2013

Anti-Ordinary

Każdy dzień dokładnie taki sam. Wstajesz, idziesz na zajęcia, potem pracujesz, coś tam poczytasz, obejrzysz i spać.
Następnego dnia to samo.
I to samo.
I to samo.
Codzienne kontakty z ludźmi, z którymi się widujesz, tylko utwierdzają cię w przekonaniu, że tak naprawdę nikogo z nich na dłuższą metę nie obchodzisz, jesteś w ich życiu tylko przejazdem, zaraz o tobie zapomną.
Mam ochotę wyjść na ulicę tak jak stoję, w letniej sukience i bez butów i zobaczyć, co się wydarzy - może wreszcie udałoby mi się poczuć, że mi samej w jakimś stopniu zależy, że nie jest mi już tak całkiem obojętne, co się ze mną zdarzy.

Robię sobie sama prezenty.
Proszę, Triss, to dla ciebie.
Dziękuję, Triss, to bardzo miło, że o mnie pomyślałaś.

Dziwaczeję w tych czterech ścianach, potrzeba mi wyjazdu, gdzieś daleko, daleko, daleko, daleko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz