Obudziłam się dziś w wyjątkowo dobrym nastroju - słońce chyba naprawdę daje mi wręcz fizyczną siłę do życia. Wampir słoneczny - oto, czym jestem.
Abstrahując, chyba powoli udaje mi się uświadomić sobie, że naprawdę są ludzie, którzy mnie lubią i jest to pocieszające, mimo to wciąż zabiegam o więcej uwagi i dowodów uznania - chyba zawsze będzie mi mało.
Wczoraj udało się nawet spędzić miły dzień bez żadnej rodzinnej kłótni. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz zdarzyło się coś takiego. Musiało to być wiele lat temu.
Czego mi brakuje do pełni szczęścia? Chyba braku poczucia, że jak jest wyjątkowo dobrze, to dla równowagi zaraz coś musi się efektownie spierdolić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz