środa, 3 kwietnia 2013

Imbecile, my idiot lover

Śniło mi się.
Jestem młodym mężczyzną na ekskluzywnym wieczorze kawalerskim. Siedzimy z przyjacielem na skórzanej kanapie w małym pomieszczeniu, czekamy na coś.
On wyciąga do mnie blister z tabletkami, "weź", mówi, "żebyś miał siły". Sam wyciska z niego sześć i połyka jednym haustem, popijając winem.
Patrzę na to niepewnie i w końcu decyduję się wziąć dwie, tak na pierwszy raz powinno wystarczyć.
Czekamy. Wino zaczyna przyjemnie szumieć w głowie. W końcu drewniane drzwi otwierają się i do środka wchodzi rudowłosa Triss w obcisłej sukience.
Patrzę na nią, i czuję jak narastająca wcześniej za sprawą tabletek erekcja powoli opada. Patrzę na te wylewające się spod sukienki zwały tłuszczu i wykrzywioną twarz i nagle opuszcza mnie ochota na cokolwiek.
Mój przyjaciel chyba widzi nagłą zmianę mojej miny, bo uśmiecha się i mówi: "nie to nie, będzie więcej dla mnie", po czym chwyta dziewczynę za rękę i ciągnie ją do drugiego pokoju.
"Nie to nie", myślę, "będzie więcej wina dla mnie."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz