- Szanuj ojca - syknęła mi do ucha babcia na odchodne. - Zachowuj się.
- Szkoda tylko, że ojciec nie szanuje nikogo. - Uśmiechnęłam się krzywo.
- Ale szanuje mnie i to wystarczy, na szacunek trzeba sobie zasłużyć, o! - wyjawiła mi prawdę objawioną.
- Otóż to, a on cały szacunek w moich oczach już stracił - chciałam odpowiedzieć, ale zamiast tego zasznurowałam usta i jak zwykle tylko coś mruknęłam.
Kiedyś naprawdę nie wytrzymam.
- Zapnij pas - powiedziałam do ojca, kiedy ruszaliśmy.
- Ha ha, ale po co - zaśmiał się.
Wizja tego, jak gwałtownie hamuję a on wypada przez przednią szybę prosto pod koła sprawiła, że naprawdę na moment się uśmiechnęłam.
Chyba mam skłonności do bycia niebezpieczną dla otoczenia.
Cóż, bywa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz